zabardzość. nadczucie. mapy czarnych dziur.
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
czwartek, 23 marca 2017
nie wierzę

Nie wiem, czy to bardziej wolność, czy cynizm. Już nie wierzę w wiele rzeczy. W zrozumienie, wpatrzenie, torty, imprezy-niespodzianki, odwiedziny-niespodzianki, w jakiekolwiek dobre niespodzianki, w słuchanie muzyki w milczeniu, w zgrane paczki, w spacery po parku, we wspólne wakacje, w wycieczki rowerowe, w bycie tęsknioną, w związki, w zakochania, w fascynacje, w delikatność dotyku; w to że to są rzeczy dla mnie.

 

I jeśli ktoś myśli, że przechodzi się terapię i wszystko zostawia się za sobą, to się myli. Trzeba potem za wszystko zapłacić. Na przykład instruktorce fitnessu za lata zajadania emocji. Albo dentystce za lata ignorowania podstawowych zasad higieny. Albo komukolwiek za cokolwiek. Za myśli, słowa, uczynki i zaniedbania. Za wszystko dostaniesz rachunek. Bez szans na umorzenie, z dużymi odsetkami.

poniedziałek, 20 marca 2017
za

- Jak sobie zrobiłaś okulary i robisz sobie twarz, to znaczy, że teraz umówisz się do dentysty...?

- Jestem umówiona na czwartek.

 

...

 

Nie mogę myśleć o sobie dobrze. Nie mogę myśleć, że zasługuję na miłość albo że nie trzeba zasługiwać na miłość, że ktoś mnie powinien kochać jak trzeba, albo że jestem fajnym człowiekiem w ogóle, nie mogę. To by za bardzo bolało. Nie mogę w ogóle o sobie myśleć. Mogę robić rzeczy. Najlepiej nie licząc, że coś zmienią. Najlepiej w ogóle na nic nie licząc.

 

Wszystko co robię, to jest Zamało. Cała jestem Zamało.

niedziela, 19 marca 2017
wszystko się zbiega

W piątkowy wieczór pierwszy raz od dawna słowa coś mi robią dobrego. (Słowa takie jak często; plus kilka emotikonek.) Dotykają w tym miejscu pod żebrami, gdzie się spotykają nerwy. Gdzie się wszystko zbiega. Siedzę kilka minut z tym uczuciem. Bo to jest tak, jakby się wracało do siebie. Jakby się spotkało kogoś dawno nie widzianego, kogo się zostawiło kilka lat temu i nie wiedziało, gdzie szukać. To jest tkliwość.

 

...

 

Nie mówię już o opuszczeniu, o tym, że nikt nie wie, nikt nie zna, że wszystko wraca i że strach, że wszystko sama i że nie ma dokąd, że nikt nie używa wyrazów, które znam najlepiej. Po co. Opowiadam o pracy i zakupach w Biedronce, o życiu udającym normalność, o miłych wieczorach, o dziwnych spektaklach, że umówiłam się do kosmetyczki, że ci nastolatkowie tacy awkward i że kiedy idziemy na piwo. Przecież nawet nie lubię piwa.

 

Chcę słuchać Sigur Rós i przytulać się do ludzi.

niedziela, 12 marca 2017
uroczości i gubienia

Siedzi na fotelu z podkurczonymi nogami. Siedzę na kanapie z podkurczonymi nogami.

Robi taką samą jak ja minę whatthefuck i taką samą szyderę. - Widzę, że się świetnie dogadujecie - dobiega znad zmywarki. - Ciekawe, kiedy to się obróci przeciwko mnie.

 

Jest jakiś spokój i Violetta Villas w tle. Stopy T. oparte o moje. Rozmowy o doniczkach, jednorożcach i przepisach pożarowych. I że każdy ma jakieś hobby.

Pierwszy alkohol w nowym mieszkaniu. Przepieprzona zapiekanka. Muminkowe podkładki. Czytanie teatralnego repertuaru. Zachwyt nad Carnage. Spór o La la land. Zaglądanie do kuchennych szafek.

 

...

 

Gubię myśli i wsuwki do włosów.

 

Gdzieś zawsze za plecami siedzi ten wielki czarny pies. Gdzieś zawsze przemyka jakieś nie pasujesz. Jakieś to nie dla ciebie. Jakieś nigdy nie będziesz tego mieć. Jakieś i po co ci to wszystko? Jakieś myśli o trampolinach, piątych kołach u wozu i że time is a choice, że nie bywasz priorytetem, maleńka.

 

Jestem widzem w tym wszystkim. Jestem z innego świata. Ale nie myślę o tym chodząc po panelach kupionych może za moje pieniądze, oglądając meble, którymi tak się cieszy, dyskutując o reflektorach, nabijając się z okapu na pilota.

Patrzę na ich uroczość, kiedy krzątają się przy kuchennym blacie i nie mogę powstrzymać uśmiechu.

 

...

 

Jest kimś, kto wnosi ciepło. Kimś, kogo chciałoby się przytulić.

Wyczuwa się jakąś kruchość pod spodem, coś co dobrze znam, jakąś życiową nieprzystawalność. Coś, co chciałoby się pogłaskać.

 

W taki sam sposób jak ja mówi kochanie.

sobota, 25 lutego 2017
co się robi, czego się nie mówi

Największą ekscytację wzbudza cudzy chłopak. Agnieszka - mówi teatralnym szeptem, a ja mam oczy jak pięć złotych i słyszę jak mi krew pulsuje w czaszce. - Dlaczego ja nic nie wiem, że ty tu jesteś? - A przecież kto miał mi powiedzieć.

Zostawia swój zapach w recepcji, moje rozszczebiotane koleżanki (co Kasia, chciałabyś mu zbadać funkcje motoryczne?) i teczkę na dokumenty (jakoś Ci zwrócę).

Skąd go znam? Mamy wspólnych znajomych.

 

...

 

Mam gdzieś w środku kompostownik, rzeczy we mnie gniją, ulegam procesom rozkładu. Nie wiem, jak to zatrzymać, co się robi ze swoim życiem, kiedy się dorośnie, a wciąż się jest mną.

Czasem chciałabym powiedzieć: Jesteś chodzącym rozczarowaniem albo Kochanie ciebie boli, ale nie mówi się ludziom takich rzeczy. Chciałabym czasem stać na mokrym asfalcie i krzyczeć albo śmiać się komuś w twarz, albo dać znać, jak trudno jest być kimś, kto patrzy, dotyka, rozumie, a potem odchodzi w swoje nic. Tego typu sprawy.

Chciałabym, żeby czasem to wszystko, co wkładam, miało jakieś znaczenie, dawało chociaż refleksy.

Czasem idę z jakimś małym człowiekiem przez hol, trzymam jego małą łapkę w swojej dłoni i jest po prostu dobrze.

Czasem jestem tylko byciem.