zabardzość. nadczucie. mapy czarnych dziur.
wtorek, 29 kwietnia 2008
słabo u mnie z siłą..?

Jedno z moich ulubionych autopytań: jestem silna czy słaba? Czym jest słabość, a czym siła? Po czym to poznać? Jakie są symptomy? Od bliskich osób, które znają moje życiowe ścieżki i większość jagnowych rozterek, zdarzyło mi się słyszeć/czytać, żem silna. Kiedy leżę wbijając tępo wzrok w sufit, kiedy wyję w poduszkę kolejny wieczór z rzędu, kiedy dopada mnie Niechciej Pospolity, kiedy z kwaśno-gorzkim wyrazem twarzy wywlekam się z łóżka kilka godzin później niż planowałam, kiedy znów nie zrobiłam nawet połowy tego, co zrobić powinnam, myślę sobie, że jednak siły to we mnie niewiele. I tłumaczę się przed sobą, że nie mam skąd jej czerpać. Że nie ma kto jej ze mnie wydobyć. Że źródła brak. Że nie ma po co i dla kogo się starać. Z akcentem na to drugie.

Jeśli siła oznacza tłumienie łez, uśmiech numer pięć, twarde parcie do przodu, zdobywanie szczytów (choćby szczytów głupoty) i amerykański optymizm, to nie- nie jestem silna.

Jeśli słabość oznacza brak nadziei, myśli samobójcze, odcinanie się od świata, permanentną izolację i uciekanie w znieczulacze, to nie- nie jestem słaba.

Wychodzi na to, że jak na mnie przystało, w tym aspekcie też jestem niedookreślona. Widocznie taki już jagnowy- wątpliwy- urok

coby na chceniu się nie kończyło
Po raz kolejny do mnie dotarło, że dużo chcę, a mało robię. Dużo marzę, a mało stawiam sobie celów. Dużo od siebie wymagam i za często siebie zawodzę. Dostałam kopniaka, którego źródło nota bene nie ma pojęcia, że nim jest i którego bardzo potrzebowałam. No więc skoro od dawna chciałam mieć własnego bloga, a nie tylko czytywać cudze, to go sobie zakładam. A co mi tam... Przecież nie mogę całe życie ograniczać się do chcenia. Może jednak stać mnie na coś więcej. Może nawet na dużo więcej. Może pora wreszcie samą siebie do tego przekonać, choć przez pół życia uzmysławiano mi, że jest inaczej. I nadal czasem się mnie kopie po tyłku, który sama nadstawiam. I żeby było równo, jeszcze osobiście sobie dokopuję.
Dość. Oficjalnie mówię: dość. Trzeba sobie zafundować kolejną próbę sił. Kolejny sprawdzian. Coś sobie udowodnić...
Marzę, by przyszedł moment, kiedy już nic nikomu nie będę musiała udowadniać... bo sam fakt, że jestem, będzie miał ogromne znaczenie... Cóż, pomarzyć zawsze można...
1 ... 136