zabardzość. nadczucie. mapy czarnych dziur.
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
wtorek, 12 września 2017
Przybora na dziś

...Chyba to sprawił wrzesień, że prawie nic już nie czuję...

[J. Przybora]

poniedziałek, 14 sierpnia 2017
szlam

...czasami jakoś tak robi się chujowo, tak szaro, buro i nijako, jakby ciągle w mojej głowie padał deszcz albo topniał śnieg i mieszał się ze żwirem dopiero co nasypanym przez posypywarki, jeden szlam bez żadnego koloru, bez niczego, w którym człowiek się rozpuszcza, w którym się tonie i nie ma za co się chwycić, i nie ma żadnej osoby, która mogłaby podać gałąź, żeby mnie wyciągnąć, i coraz bardziej wtedy czuję to wszystko, jak szlam wpada mi do ust, kiedy oddycham, całe je zakleja, jak czasami we śnie wchodzi przez przełyk do żołądka...

[Mirosław Nahacz]

 

poniedziałek, 24 lipca 2017
wysokie oczekiwania

Chciałabym, żeby prezenty urodzinowe mówiły mi coś więcej niż powinnaś zmienić szczoteczkę na elektryczną.

niedziela, 18 czerwca 2017
ważna umiejętność

...Istnieje postulat, który kształtował się przez długie lata, że nad charakterem należy pracować, a wad się pozbywać. To dawna tradycja naszej kultury. Ale myślę, że nie jest to dobrze postawiony cel. Znacznie bardziej podoba mi się rozumienie ważnego dla europejskiej tradycji przesłania chrześcijańskiego, które jako cel stawia uzyskanie pokory, a pokorę pojmuje w ten sposób, że w istocie rzeczy jest ona dystansem wobec pychy. Jest to też zgoda na to, że posiadając cechy, które mi się nie podobają, których nie zmienię i nie przezwyciężę, staram się nie folgować im w zachowaniu, a jeżeli dojdą do głosu – nie muszę za każdym razem podrzynać sobie gardła. Moim zadaniem jest utrzymanie tych wad na uwięzi. (…) Udało się pani nie popełnić samobójstwa z tego powodu, że okazała się pani odległa od swojego idealnego obrazu – a to jest ważna umiejętność...

[J. Bomba]

sobota, 10 czerwca 2017
rzeczy

Survival mode on.

Dni są listami rzeczy do przetrwania. Trzeba je skreślać w głowie, odliczać, przeliczać, odhaczać. Większość z nich nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia. Ja też nie mam tak naprawdę żadnego znaczenia. Prawie wszystko męczy, prawie zawsze się męczę.

 

Coraz głębiej chowam myśli przed dobrymi radami, dobrymi chęciami, całym tym piekielnym brukiem. Wszystkim co powinno pomagać, a nie. Przed milczeniem w odpowiedzi.

 

Są rzeczy naprawdę dobre. Jak jednorożcowe wycieczki po Wawie, łódzkie murale, malowanie paznokci w pociągu, pierwsze szuszi, setne lody, światłocienie, warszawskie studnie, ciepłe bąbelwafle, pączek z gąsienicy i zmywalne tatuaże. Jak spokojna obecność M. A potem ktoś mi mówi "nagle wracasz jakaś zupełnie rozjebana" i robię się bardziej rozjebana niż byłam. Jak się o tym mówi? O tym, że w chuj boleśnie się wraca, kiedy się nie ma dokąd wracać. Że obecność jest towarem deficytowym. Że wszystko boli, kiedy się nie jest akurat patrzeniem i słuchaniem. O dziurach w głowie. Komu się o tym mówi? Po co?

 

Najgorzej jest próbować siebie opowiedzieć, najgorzej że się nie da.

Najgorzej jest nie pasować nigdzie, nie rozumieć niczego, nie widzieć nic.

Najlepiej jest leżeć na kocu, na słońcu, z palcami we włosach, patrzeć na wodę.

Najlepiej jest mieć ręce, które leczą.

Najlepiej by było, gdyby ktoś był.

 

Konstrukcja mnie i konstrukcja wszechświata nie są ze sobą kompatybilne.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 136