zabardzość. nadczucie. mapy czarnych dziur.
| < Czerwiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
wtorek, 27 lutego 2018
płacę rachunki

...To dlatego ja nie potrafię brać ile się da z tego, co mi dano, a każda moja rola jest trzecio albo czwarto planowa. i dlatego moje pierwsze myśli zawsze zaczynały się od: boję się, nie chcę, nie dam rady. dlatego zawsze świat był wrogiem, szczerzył kły i pazury, warczał i straszył. a kiedy tylko udało się go oswoić, choć na chwilę ugłaskać, zawsze przypomniano mi o tym, że trzeba będzie zapłacić za to rachunek. i o tym, że przecież trzeba uważać, trzeba baćsię i martwićsię. i dlatego, przede wszystkim, jest patrzenie na życie innych z poczuciem, że ono jest lepsze i nie dla mnie, że omija mnie coś, co dla nich jest czymś zupełnie naturalnym – i że kiedy oni po prostu żyją, ja siedzę tutaj i boję się i martwię się i gryzę pięści i płacę rachunki. a w nocy najczęściej nie potrafię zasnąć. tak, jesteśmy cholernymi niewolnikami genów. i nie, nikomu nie mam za złe. czasem tylko zastanawiam się, ile możliwości przeciekło mi między palcami, ilu nie złapałem za ogon srok, i kim mógłbym być, z jakiejś innej konfiguracji biologicznej. może umiałbym tak po prostu cieszyć się życiem, może ktoś mógłby mnie pokochać na dłużej niż kilka chwil. może inne rzeczy, które brzmią mi absurdalnie, nierealnie, zjawiły by się też – tak zwyczajnie, jak innym, jakby się to po prostu należało. i może wcale nie uważałbym, że za każdą dobrą rzecz, trzeba będzie koniecznie zapłacić. uważałbym, że dobre rzeczy po prostu się zdarzają i nie trzeba być wcale nikim szczególnym, by na nie zasługiwać...

[I. Kulikowski]

poniedziałek, 22 stycznia 2018
priorytety

Dostałam to-do-list.

1) Przytulić mnie przy najbliższej możliwej okazji.

2) Kochaj i rób co chcesz.

wtorek, 12 września 2017
Przybora na dziś

...Chyba to sprawił wrzesień, że prawie nic już nie czuję...

[J. Przybora]

poniedziałek, 14 sierpnia 2017
szlam

...czasami jakoś tak robi się chujowo, tak szaro, buro i nijako, jakby ciągle w mojej głowie padał deszcz albo topniał śnieg i mieszał się ze żwirem dopiero co nasypanym przez posypywarki, jeden szlam bez żadnego koloru, bez niczego, w którym człowiek się rozpuszcza, w którym się tonie i nie ma za co się chwycić, i nie ma żadnej osoby, która mogłaby podać gałąź, żeby mnie wyciągnąć, i coraz bardziej wtedy czuję to wszystko, jak szlam wpada mi do ust, kiedy oddycham, całe je zakleja, jak czasami we śnie wchodzi przez przełyk do żołądka...

[Mirosław Nahacz]

 

poniedziałek, 24 lipca 2017
wysokie oczekiwania

Chciałabym, żeby prezenty urodzinowe mówiły mi coś więcej niż powinnaś zmienić szczoteczkę na elektryczną.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 136