zabardzość. nadczucie. mapy czarnych dziur.
sobota, 25 lutego 2017
co się robi, czego się nie mówi

Największą ekscytację wzbudza cudzy chłopak. Agnieszka - mówi teatralnym szeptem, a ja mam oczy jak pięć złotych i słyszę jak mi krew pulsuje w czaszce. - Dlaczego ja nic nie wiem, że ty tu jesteś? - A przecież kto miał mi powiedzieć.

Zostawia swój zapach w recepcji, moje rozszczebiotane koleżanki (co Kasia, chciałabyś mu zbadać funkcje motoryczne?) i teczkę na dokumenty (jakoś Ci zwrócę).

Skąd go znam? Mamy wspólnych znajomych.

 

...

 

Mam gdzieś w środku kompostownik, rzeczy we mnie gniją, ulegam procesom rozkładu. Nie wiem, jak to zatrzymać, co się robi ze swoim życiem, kiedy się dorośnie, a wciąż się jest mną.

Czasem chciałabym powiedzieć: Jesteś chodzącym rozczarowaniem albo Kochanie ciebie boli, ale nie mówi się ludziom takich rzeczy. Chciałabym czasem stać na mokrym asfalcie i krzyczeć albo śmiać się komuś w twarz, albo dać znać, jak trudno jest być kimś, kto patrzy, dotyka, rozumie, a potem odchodzi w swoje nic. Tego typu sprawy.

Chciałabym, żeby czasem to wszystko, co wkładam, miało jakieś znaczenie, dawało chociaż refleksy.

Czasem idę z jakimś małym człowiekiem przez hol, trzymam jego małą łapkę w swojej dłoni i jest po prostu dobrze.

Czasem jestem tylko byciem.

niedziela, 05 lutego 2017
rezerwa

Jestem moją pracą - mówię wczoraj. To nawet nie jest złe. Bo to nie jest zła praca. To jest to, co chciałam robić. To jest etap, na który czekałam. To jest moja szansa. To nie daje najmniejszego poczucia sensu. Wiedziałam zresztą, że nie będzie.

Każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje. I jest łatwiej teraz pisać obowiązkowe artykuły w poradni i rozważania na parafialną stronę niż parę zdań o tym, co pod skórą. Rzucanie tego w czeluści sieci niczego nie daje. Albo już nie tyle co kiedyś. Bo nic nie ma większego sensu prócz rozedrganych prób bycia ciepłem i światłem. Prócz konwulsyjnych prób realnego kontaktu z kimkolwiek. Prócz bycia połamaną jak chleb.

 

Wszystko jest jakoś bardziej płaskie niż było. Emocje, relacje, uczucia. Po dawnej intensywności zostały mi stare maile w skrzynce odbiorczej, stare wiadomości zapisane na dysku, stare kartki świąteczne, notki sprzed sześciu lat. Czytam je czasem nie wiadomo po co.

Jestem chaosem i brakiem kontroli. Nie tylko na imprezie po kilku drinkach, oblewając się cudzym piwem. Jestem nimi gotując obiad przed przyjazdem T&K, jestem nimi gubiąc się w lesie, jestem nimi biegając do bólu z Comą w słuchawkach, jestem nimi kupując niepotrzebne rzeczy, jestem nimi oglądając siódmy odcinek serialu z rzędu. Jestem kłębkiem kompulsji i drżenia. Jadę na rezerwie. Boję się zatrzymać.

 

środa, 26 października 2016
któregoś wrześniowego poniedziałku

Mam syndrom sztokholmski, zmęczenie życiem i ból jajnika.

 

A on mnie ciągnie za rękę przez Jysk, uśmiecha się do mnie przez stół, jedząc burgera.

 

Mam rozszarpany mózg na strzępy i staram się tylko robić dobro, bo nie wiem, co innego.

 

A on ze mną biegnie przez pasy, jak ty ladnie wygladasz, mówi, taka jesteś do miziania, mówi, głaszcze mnie rękami, słowami, oczami, przejeżdża na żółtych światłach, ma rozdwojenie jaźni.

 

...

 

Zadzwonił pół godziny przed północą.

Z gratulacjami.

sobota, 24 września 2016
akurat

Linkuję mu Miłość Akuratu.

Odpisuje: jest!

niedziela, 21 sierpnia 2016
jak z kreskówek

Mgły się unoszą nad polami, a chmury mają kolory jak z kreskówek, a pociąg jest głośny jak czołg, tak myślę, bo nigdy nie słyszałam na żywo czołgu.

Mam w sobie całkiem nowe pokłady spokoju i można siedzieć na nich dosyć wygodnie. I można na nich zwłaszcza więcej dawać, bardziej być, lepiej służyć. Można jechać do Poznania z biletami w dalszą drogę, uśmiechać się do M., głaskać myśli o ludziach i nie martwić się szczególnie niczym. Można. Mogę.

A chmury się rwą jak wata cukrowa, a ramiona mam otwarte, a w głowie mam przeciąg.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 134